PARAFIA RZYMSKOKATOLICKA W ŁODZI

pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego

> Styczeń 2017 <



Niedziela, 8 styczeń 2017

„Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.”


    „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.”
    Czy Jezus, Syn Boży potrzebował chrztu? Odpowiedź brzmi - TAK, nie dla samego siebie co prawda, lecz dla zgromadzonch nad rzeką Jordan ludzi oraz dla nas żyjących dzisiaj.
    Jezus w swojej świętości, nie musiał wstępować w szeregi ochrzczonych przez Jana, jednak w swojej pokorze, pragnął upodobnić się do grzesznych mieszkańców ziemi.
    A jednak On mógł z tego zrezygnować, w inny sposób okazać wyższość nad ludzkim plemieniem, zagrzmieć, zasiać strach, czynić wielkie, nieprawdopodobne cuda...
    Postąpił odmiennie - Jego pierwsze Objawienie wiązało się z uniżeniem, przyrównaniem do nas, nieświadomych własnej biedoty - jak inaczej zbliżyć się, zdobyć czyjeś zaufanie, jeśli nie przez upodobnienie się do niego?

Niedziela, 15 styczeń 2017

„Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.”


    W dzisiejszej Ewangelii Jan Chrzciciel widząc nadchodzącego Jezusa mówi:
    „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.”
    Te słowa są nam znane bardzo dobrze, słyszymy je na każdej eucharystii, tuż przed przyjęciem Jezusa do naszych serc. Warto, aby te słowa nie były wypowiadane przez nas machinalnie, zastanówmy się, czy naprawdę wierzymy, że biała hostia, którą za momencik przyjmiemy z rąk kapłana, to rzeczywiście Boży Baranek, ten, który oddał życie za nas, swoje owce?
    Niech Jan, ten który świadczył o Jezusie, który go rozpoznał stoi nam za przykład, abyśmy i my potrafili rozpoznać tego, przez którego śmierć zostały odpuszczone nasze grzechy.

Niedziela, 22 styczeń 2017

„Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie.”


    „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie.”

    Jezus krocząc w pobliżu jeziora Galilejskiego zauważa Szymona i jego brata Andrzeja, którzy zarzucają sieci. Idąc dalej mija rówież Jakuba i jego brata Jana, u których trwają przygotowania na kolejny wypływ.
    W tym momencie słyszą oni wezwanie i zaproszenie, by iść za Jezusem.
    Jaka jest ich reakcja? Zostawiają wszystko i idą.
    Dzisiejszego dnia Jezus tak samo przechodzi koło Ciebie. Może też jesteś teraz zajęty. Masz swoje obowiązki, pracujesz. Może siedzisz przy komputerze, popijasz herbatę i zwyczajnie odpoczywasz.
    Jezus przechodzi, dostrzega Cię, zachwyca się Tobą jako doskonałym stworzeniem i mówi: "Pójdź za mną. Zostaw wszystko co robisz, wszystko co Cię trapi i chodź."
    Ale czy masz tyle odwagi, żeby postąpić jak Ci młodzi rybacy?
    Jeżeli tylko masz chęć i odwagę wstań i powiedz Jezusowi- Tak! Chcę za Tobą pójść. Oddaj Mu swoje oczy aby dostrzec to czego teraz nie widzisz, uszy aby usłyszeć tych, którzy Cię potrzebują, dłonie aby chciały nieść pomoc i nogi aby nie ustawały w drodze. Oddaj Jezusowi swój czas. On jest najlepszym gospodarzem Twojego życia.

Niedziela, 29 styczeń 2017

Osiem Błogosławieństw to taki inny Dekalog...


    Każde zdanie w dzisiejszej Ewangelii zaczyna się od „błogosławieni”.
    Zdanie to ma nam uświadomić, że jesteśmy zawsze pod opieką Boga.
    Osiem Błogosławieństw to taki inny Dekalog, który nie mówi czego nie wolno, lecz daje nam receptę na szczęście.
    Obecnie każdy inaczej rozumie słowo „szczęście”. Dla niektórych szczęściem mogą być pieniądze, kariera. Jednak, aby być w pełni szczęśliwi musimy żyć ze sobą w przyjaźni oraz miłości, a przede wszystkim w przyjaźni z Jezusem.

> Luty 2017 <



Niedziela, 5 luty 2017

„Wy jesteście światłością świata"


    W niedzielnej Ewangelii Pan Jezus bardzo wyraźnie podkreśla misję każdego człowieka oraz jego przeznaczenie.
    Słowa: „Wy jesteście światłością świata" brzmią niezwykle odpowiedzialnie i z pewnością wielu słysząc je, zastanawia się, czy ten tytuł nie jest zbyt nieskromny dla tak małej istoty jaką jest człowiek.
    Wiele ludzi stojąc przed wielkim zadaniem, jakim jest życie i głoszenie Dobrej Nowiny, przymuje postawę pasywną. Ukrywa się, chowa, nieustannie odkłada życie na później myśląc, że jeszcze jest na nie czas.
    Tymczasem Jezus mówi: „Nie może się ukryć miasto położone na górze". Nie stój pod szczytem myśląc jak nisko upadłeś i jak bolesny był upadek, wejdź na wielką górę, którą Jezus przygotował dla Ciebie, byś zaczął żyć na prawdę.

Niedziela, 12 luty 2017

„Jeśli zechcesz, zachowasz przykazania...”


    „Jeśli zechcesz, zachowasz przykazania...”
    Bóg widzi, w jakiej sytuacji się znajdujesz. Rozumie to, przed jakimi wyborami stajesz każdego dnia. Kładzie przed Tobą życie i śmierć, dobro i zło, również to, co Boże i to, co czysto ludzkie.
    Wolna wola, jaką posiadasz pokazuje, jaką Miłością obdarzył Cię Bóg. Możesz dokonywać rzeczy tak jak tego pragniesz. Jednak On jest Tym, który Cię stworzył i który wie, co dla Ciebie jest najlepsze, bo zawsze pragnie Twojego dobra. Bóg kocha w Tobie ten moment, w którym go słuchasz, w którym Twoje decyzje są zgodne z Jego przykazaniami. W którym Twoje pragnienia ustępują miejsce samemu Bogu. Dziś Bóg daje Ci to zaproszenie, jeśli zechcesz...

Niedziela, 19 luty 2017

Jesteśmy tylko prochem i pyłem...


    W drugim czytaniu dzisiejszej niedzieli święty Paweł pokazuje nam jakże zatartą prawdę o nas.
    Apostoł jakby z wyrzutem pyta czy nie wiemy, że Duch Boży mieszka w nas.
    Przecież jesteśmy chrześcijanami i mamy tę świadomość, więc dlaczego wciąż próbujemy panować nad swoim życiem na własną rękę?
    Jesteśmy tylko prochem i pyłem, w niczym nie znajdziemy większej ostoi niż w Chrystusie. On przyjmuje nasze słabości, obawy, niepokoje i smutki, więc dlaczego tak często nie chcemy Mu ich oddać? Możemy oddać wszystko, wystarczy zaufać, żeby odkryć prawdziwy sens. Jezus daje nam wolność.
    Przyjmijmy tę prawdę o naszej niedoskonałości i bądźmy głupi, jeśli uważamy się za mądrych, uniżmy się, a wówczas będziemy wywyższeni.
    Jeśli będziemy zapatrzeni w siebie, nie odnajdziemy swojego celu, powołania. Wszystko jest nasze, a Chrystus, skoro przygarnia nas, to z tym wszystkim.

Niedziela, 26 luty 2017

Mamonie – bogactwu w dzisiejszym świecie...


    „Żeby dostrzec obecność i działanie Boga, trzeba stać się ubogim w rzeczy, a bogatym w pragnienia. Trzeba odrzucić przedmioty nieistotne, zostawić rzeczy bezużyteczne, które rozpraszają i odciągają od Niego."
    -Ks. Zdzisław Józef Kija

    W dzisiejszej Ewangelii Jezus przestrzega przed służeniem dwóm panom. Bóg chce być kochany przez nas całym sobą. Nie chce abyśmy równocześnie służyli Jemu oraz Mamonie.
    Mamonie – bogactwu w dzisiejszym świecie można bardzo łatwo ulec. Aby jej nie ulec trzeba wewnętrznej rozwagi. Jezus w Kazaniu na Górze przestrzega nas przed dwoma skrajnościami – przed brakiem i nadmiarem. Brak prowadzi niewątpliwie do niezadowolenia oraz niekiedy zazdrości. Natomiast nadmiar jest efektem chorobliwych ambicji oraz to coraz większych niezaspokojonych potrzeb.
    Bóg z całego serca pragnie, abyśmy dobrze rozpoznali prawdziwego Pana. Warto zastanowić się jaki „pan” rządzi w moim życiu? Czy łatwo ulegam bogactwu?

> Marzec 2017 <



Niedziela, 5 marzec 2017

Jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający...


    „Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi”.
    Kolejny rok naszego życia, kolejny Wielki post. Może już od dawna czekaliśmy na ten czas, a może wręcz przeciwnie kojarzy nam się z cierpieniem, śmiercią i chcielibyśmy, żeby jak najszybciej minął.
    Jak mówią dzisiejsze czytania: „Jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie."
    Jak trudno nam pojąć tą prawdę. Człowiek zgrzeszył i mimo to żyje. Żyje, dlatego że Jezus za niego umarł. Przelał swoją krew, niesamowicie cierpiał, wziął na siebie wszystkie nasze winy, żebyśmy mogli żyć. Chciejmy, żeby ten piękny i niezwykle krótki czas był owocny dla naszego rozwoju duchowego.
    Tak jak Jezus w dzisiejszej ewangelii wyjdźmy na pustynię. Może nie ma na niej zabawy, śmiechu, naszych przyjaciół, komputera, samochodu ale na pewno znajdziemy tam Boga. Nie bójmy się ciszy, to właśnie w niej możemy rozważać tajemnicę męki Chrystusa. W niej możemy zrozumieć sens naszego istnienia, nasze powołanie do świętości. W niej wreszcie możemy usłyszeć samego Boga.
    Zastanówmy się tylko jak odnaleźć ciszę, gdy wszystko wokół krzyczy.

Niedziela, 12 marzec 2017

„Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę”


    „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę” – to pierwsze słowa z usta Pana Boga, które usłyszymy w 2. Niedzielę Wielkiego Postu.
    Tak jak Abram jesteśmy wezwani do odważnego kroku, poświęcenia tego, co wygodne i znane, porzucenia swojego małego światka, by ruszyć za Panem.
    Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy przywiązani do rzeczy, miejsc, czynności – boimy się odwrócić od strefy komfortu, zapewniającej poczucie bezpieczeństwa i stałości, a nieraz monotonii, ponieważ wy maga to od nas zbyt wiele, na nowo bylibyśmy zmuszeni poznawać, otwierać się, budować. Z trudem przyjmujemy zmiany.
    Bóg na nowej drodze pragnie od nas jeszcze jednego – całkowitego zaufania, powierzenia się w Jego ręce, pozbycie się własnej totalnej niezależności oraz samodzielności – zróbmy w swoim życiu miejsce na Boże działanie.
    Czeka nas w zamian nagroda – „Staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy Tobie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i Ja będę złorzeczył”. Obierając Jego ścieżkę, nigdy nie pozostaniemy bez wsparcia i pomocy.

Niedziela, 19 marzec 2017

Pan Jezus zatrzymuje się w mieście zwanym Syhar...


    Pan Jezus zatrzymuje się w mieście zwanym Syhar, co dosłowne znaczy Pijalnia.
    Jest tam miejsce pustynne, na którym istnieje jedyne źródło wody-studnia. W języku biblijnym studnia jest miejscem gdzie człowiek zakochuje sie w człowieku.
    Podobnie było w przypadku Jezusa i pewnej kobiety, która pojawiła się u studni, by zaczerpnąć wody. Była pewna, że w południe nikogo tam nie spotka. Zrobiła tak zapewne dlatego, że miała już pięciu mężów, a to znaczy że żaden z nich nie chciał być z nią dłużej. Dla nich była po prostu nikim.
    Jezus przyszedł w to miejsce by pokazać, że chce jej bardziej niż ona może sobie wyobrazić. Przez kapłanów Jezus był często określany mianem „winopijcy". Oskarżali go przez to, że świętuje z grzesznikami. To określenie towarzyszy Mu także w tej Ewangelii, gdy prosząc kobietę o to, aby dała Mu pić, jednocześnie chce by oddała Mu swoje winy, łaknie jej miłości.
    Jest Wodą Żywą, która obmywa nas z grzechu i pozwala ponownie zakochać się w Oblubieńcu, który czeka na nas przy studni.

Niedziela, 26 marzec 2017

Co ja zrobiłem/łam, że spotkało mnie...


    W dzisiejszej Ewangelii Jezus ponownie dokonuje cudu uzdrowienia. Tym razem uzdrowionym jest mężczyzna niewidomy od urodzenia. Na początku uczniowie pytają, czy jego ślepota jest skutkiem grzechu jego, czy też jego bliskich. Jezus zaskakuje odpowiedzią. Niczyj grzech nie spowodował ułomności, ten mężczyzna był niewidomy, aby przez niego objawiło się Królestwo Boże.
    Często my też zastanawiamy się „Co ja zrobiłem/łam, że spotkało mnie to czy to". Ale właśnie, szukamy winy, w sobie, innych, a być może cierpienia, które nas spotykają są po to, aby pewnego dnia sam Jezus nam je zabrał, aby przez nas mógł się objawić.
    Z drugiej strony, kiedy mężczyzna zostaje uzdrowiony ludzie nie chcą uwierzyć, mają nawet wątpliwości czy to faktycznie on, chociaż widywali go codziennie.
    I z naszą wiarą jest podobnie, owszem, wierzymy, jednak kiedy na naszych oczach wydarzy się cud, coś co ciężko pojąć racjonalnym myśleniem, poddajemy to w wątpliwość, choć dowody mamy przed nosem. Często też blisko nam do zachowania faryzeuszy, próbujemy dociekać, nie dajemy wiary, że Bóg sam dziś działa, uzdrawia, uwalnia, doszukujemy się niepotrzebnie czegoś co pozwoli nam zwątpić...
    Starajmy się być jak uzdrowiony mężczyzna, po prostu wierząc, oddając pokłon Jezusowi za uczynione w naszym życiu cuda, bo przecież jest ich więcej niż czasami pamiętamy. Wiara jest łaską, darem i nauczmy się ten dar doceniać.

> Kwiecień 2017 <



Niedziela, 2 kwiecień 2017

Warto zwrócić uwagę na dwa rodzaje zmartwychwstania...


    Czytania dzisiejszej niedzieli koncentrują się na temacie zmartwychwstania.
    Jezus obiecuje nam zmartwychwstanie ciała, ale nie takie, jakiego doświadczył Łazarz, który został wskrzeszony do ponownego przeżywania trudów, chorób, walki z grzechem po to, aby umrzeć potem znowu.
    Zmartwychwstanie, o którym mówi Jezus, to życie w wiecznym szczęściu, bez żadnych problemów, we wzajemnej miłości.
    Jezus wskrzesił Łazarza, by ludzie uznali w nim Mesjasza.
    Warto zwrócić uwagę na dwa rodzaje zmartwychwstania: ducha i ciała na końcu czasów.
    Zmartwychwstanie duchowe dokonuje się przez Ducha Świętego, który wskrzesza w naszym życiu to, co wymaga naprawy. Nie powinniśmy ograniczać Jezusowi miejsca w naszym życiu, lecz należy w pełni Mu zaufać. Usprawiedliwienie wynikające z wiary powoduje, że śmierć traci swoją moc. Jezus, który jest zmartwychwstaniem i życiem, zapewnia nam zmartwychwstanie dzięki wierze i dlatego warto postawić sobie pytanie, które Jezus zadał Marcie: „Wierzysz w to?”.

Niedziela, 9 kwiecień 2017

Wielkimi krokami zbliżamy się do Męki Pańskiej.


    Wielkimi krokami zbliżamy się do Męki Pańskiej. Chrystus na krzyżu objawia doskonałość swojej miłości poprzez wewnętrzne i zewnętrzne ogołocenia. Jezus nie chciał być na „równi z Bogiem”, lecz przyjął ludzką naturę, chcąc być na równi z człowiekiem.
    W dzisiejszym czytaniu pada wyrażenie „ogołocił samego siebie”, lecz nie oznacza to, że przestał być Bogiem. Przyjął postać sługi. Pragnął być tym, który służy innym. Życie Jezusa od samego początku nie było łatwe. Począwszy od narodzin w ubogiej stajence, poprzez głoszenie Królestwa Bożego, a także podczas śmierci krzyżowej, towarzyszyły mu prześladowania, szyderstwa i ludzka bieda. Chrystus umarł nie jako człowiek, lecz jako Bóg - niezwykle kochający i oddający życie za każdego z nas.

Triduum Paschalne
13-15 kwiecień 2017

W tych dniach towarzyszymy Jezusowi...


    W tych dniach towarzyszymy Jezusowi od momentu Ostatniej Wieczerzy z uczniami, aż do śmierci na krzyżu.
    Liturgia Wieczerzy Pańskiej ukazuje nam przede wszystkim jak powinniśmy miłować się wzajemnie, idąc za przykładem Jezusa: „Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował”. On, którego nazywano Panem i Nauczycielem uniża się, aby umyć swoim uczniom nogi, ta pokorna miłość wzrusza i zaprasza nas do naśladowania. Jednak nie chodzi tu jedynie gest, który bez dalszych słów wydaje się po prostu pięknym i wielkodusznym czynem. Ważniejsze jednak w tej Ewangelii są słowa, które Jezus kieruje do Piotra protestującego, by Jezus obmył mu nogi: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną”. Mieć udział z Jezusem, czyli przyjąć Jego czystą miłość całkowicie, dlatego trzeba się nam uniżyć, wyzbyć pychy, która zakrywa miłość, stać się pokornym, do końca. Od tego gestu, Jezus rozpoczyna swoją drogę przez największe cierpienia, aż do śmierci. Jeśli więc pójdziemy za Jego przykładem, jeśli „obmyjemy” nogi naszym braciom, musimy być gotowi na poświecenie się już do końca, cierpiąc i biorąc swój krzyż. Samo obmycie nóg, bez tej drugiej części nie sprawi, że pójdziemy za tym przykładem, nie jest więc to wcale tak łatwe, jednak dopiero wtedy będziemy prawdziwie naśladowcami Chrystusa.
    W Liturgię Męki Pańskiej skupiamy się na dramacie cierpienia Jezusa, jednak z drugiej strony rodzi ona także nadzieję. Przede wszystkim przejmujące jest jak Jezus, kochany i podziwiany zostaje zupełnie sam. Słuchając Ewangelii zasmuca nas postawa uczniów, Judasza - zdrajcy, Piotra, który wyparł się znajomości swojego Pana. Oburza nas postawa tłumu domagającego się wydania Jezusa na śmierć, a uwolnienia znanego wszystkim zbrodniarza, oburza nas to w jaki sposób szydzili z Jezusa żołnierze. Ściska nam serce z żalu, gdy towarzyszymy Jezusowi w drodze krzyżowej, gdy widzimy cierpienie Jego Matki. Jednak wszystko to zyskuje zupełnie inne znaczenie, kiedy uświadomimy sobie, że te wszystkie okrucieństwa, których doświadcza Syn Boży płyną z tego, że On sam, z własnej woli wziął to na siebie, aby nas uratować. On sam wziął odpowiedzialność za nasze grzechy, co więcej On stał się grzechem za nas - Ten, który był bez grzechu. Oznacza to, że każda obelga, zdrada, upadek, ból, to wszystko to są nasze złe czyny. Możemy sobie jedynie wyobrazić jak potężnym dramatem było dla Jezusa podczas tych ostatnich godzin przeżywanie istoty grzechu, oddalenia od Ojca - dla Niego, tu w ludzkiej postaci tak z Nim zjednoczonego. Jak potężna to musiała być otchłań. Jeśli więc, słuchając tej wielkopiątkowej Ewangelii, boli nas cierpienie Zbawiciela, to powinno być dla nas zachętą, wypływającą z miłości i wdzięczności, do wyzbycia się grzechu, porzucenia go, by więcej już nie ranić tego, który wisiał sam na drzewie krzyża za każdego z nas.
    Wigilia Paschalna - Nadzieja. Śmierć została pokonana, już na zawsze. Dziś w pierwszym czytaniu, podczas stwarzania świata, Bóg mówi: „Niechaj się stanie światłość!”. Kiedy Jezus umarł na krzyżu, słońce się zaćmiło, nastała ciemność. W dzień zmartwychwstania Bóg jakby ponownie stwarza światłość. Syn Boży wstaje z grobu. Musimy uświadomić sobie to, że zło zostało pokonane, to koniec. Teraz od nas jedynie zależy, czy zechcemy przyjąć to co zostało nam ofiarowane - nowe życie. Zmartwychwstanie Jezusa daje nadzieję, jesteśmy wolni, jesteśmy odkupieni. Naszą decyzją jest, czy ten dar przyjmujemy czy nie. Jednak jak można odrzucić tak wielką Miłość? Radujmy się, bo zostaliśmy zbawieni!

Niedziela, 16 kwiecień 2017

Alleluja, Chrystus prawdziwie Zmartwychwstał!


    Alleluja, Chrystus prawdziwie Zmartwychwstał! W dzisiejszych czytaniach słyszymy słowa: „Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności”.
    Zastanówmy się krótko i uwielbijmy Boga w dzisiejszym dniu za dary, które od niego otrzymujemy. Jak bogato jesteśmy obdarowani. Czym sobie zasłużył człowiek na tak potężną miłość Boga. Czynami? Cała tajemnica stworzenia świata, każda roślina i każde zwierzę. Zjawiska, natura, całe piękno. Góry, morze i gwiazdy. To wszystko stworzone jest dla człowieka. Kim on jest? Kim jest to stworzenie, tak ukochane przez Boga? Panie, ale czy to nie za dużo, taka Ofiara? Twój jedyny Syn. Czy warto dla człowieka, czy warto dla MNIE robić aż tyle? Ty wiesz, że tak. Dałeś nam Swojego Syna aby otworzył nasze oczy i jednocześnie otworzył bramę do Nieba. Bądź uwielbiony Boże w dzisiejszym dniu. Bądź wywyższony za Tajemnicę śmierci, męki i Zmartwychwstania. Daj nam nieprzemijalną radość płynącą z nadziei spotkania z Tobą.
    Prosimy, otwórz nasze serca abyśmy widzieli jak bardzo jesteśmy dla Ciebie kochanymi i drogocennymi przyjaciółmi, dziećmi.

Niedziela, 23 kwiecień 2017

Gdyby Jezus chodził po ziemi...


    Może się zdawać, że w dzisiejszych czasach znajdujemy się w sytuacji trudnej. Zmartwychwstały Chrystus nie wędruje i nie naucza po krajach, nie zjeżdżamy się w miejsca Jego wizyty, by Go zobaczyć, nie stoimy w tłumie, by móc Go z daleka podziwiać obstawionego kilkoma szeregami ochrony i asysty... Czy tak by to dziś wyglądało, gdyby Jezus chodził po ziemi? Owszem, łatwiej byłoby nam, ludzkim rozumom, to pojąć, nikt nie poddawałby w wątpliwość Jego istnienia, gdyby każdy mógł Go ujrzeć. Teraz wszyscy, jedni mniej, drudzy więcej, jesteśmy Tomaszami. Ciężko nam, gdy Bóg nie jest namacalny, zmysłowo odczuwalny. Ale o ileż piękniejsze jest to, że dzisiaj w czasach, kiedy my żyjemy, znajdziemy Go w każdym miejscu, osobie, zjawisku, relacji, emocji! On nieustannie mówi: "Patrz na mnie, miej Mnie zawsze przed oczyma". Na czym innym polega wiara, jeśli nie na tym, aby być całkowicie pewnym tego, co podaje nam Bóg. To spory wysiłek duchowy, ale chrześcijanie nie powinni być wygodniccy, tylko święci.
    Druga rzecz, poza bezgraniczną wiarą, o której przypomina nam dziś Słowo Boże to trwanie we wspólnocie - chrześcijanie są powołani do życia razem. "Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne". Czasem się wydaje, że tak wiele jest nam potrzebne, tymczasem trwanie w relacji z osobami obok i Bogiem w radości i prostocie serca może być tym, co jest niezbędne w życiu.

Niedziela, 30 kwiecień 2017

Emaus... to taka nasza mała ucieczka...


    Ewangelia wspomina o dwóch uczniach podążających do Emaus trzy dni po śmierci krzyżowej Jezusa. Emaus... to taka nasza mała ucieczka. Często uciekamy od prawdy, od tego co ma nas spotkać, od trudnych decyzji, problemów. To wszystko zostawiamy w domu - Jerozolimie i w pogoni za schronieniem nie zwracamy uwagi na idącego za nami Jezusa. Odwracamy głowę, nie poznajemy Go. Mamy wrażenie, że jest On właśnie tym, do którego powinniśmy biec z radością, słysząc o Jego zmartwychwstaniu, lecz boimy się zajrzeć do pustego grobu. Jesteśmy jak uczniowie idący do Emaus. Przestraszeni i zagubieni. Nie bójmy się Chrystusa, nie zacierajmy śladów za sobą. Otwórzmy nasze serca na Miłość i pozwólmy tej Miłości pójść ze sobą do Emaus.

> Maj 2017 <



Niedziela, 7 maj 2017

„Ja jestem bramą owiec [...] przyszedłem po to, aby owce miały życie...”


    „Ja jestem bramą owiec[…] przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości”
    Wyobrażasz sobie, że jesteś owieczką Boga? Bóg jest Twoim pasterzem.
    Nie tylko, dlatego, że powołał Cię do życia i daje Ci wszystko, czego potrzebujesz. Dobry Pasterz to Ten, który czuwa nad Tobą, chroni Cię od zła, które czasem przez swoje nieprzemyślane wybory sam zsyłasz na siebie.
    Słuchaj głosu Pana, on chce dać Ci życie w obfitości w wiecznej krainie. Jeśli słuchasz Jego głosu pozostaje Ci tylko podążać za Nim. Gdy wyznasz, że Pan jest Twoim pasterzem z pewnością od tej chwili nie braknie Ci niczego...

Niedziela, 14 maj 2017

Często nasza wiara nie jest idealna...


    W dzisiejszej Ewangelii Jezus Chrystus zapewnia nas o tym, że przygotował nam miejsce w niebie - naszej niebiańskiej ojczyźnie.
    Jest to wielki przywilej, bo mamy zagwarantowane wieczne szczęście i będziemy oglądać Boga twarzą w twarz. Jezus jest drogą i prawdą, i życiem. Choć nie pojmujemy Jego słów, to Mu ufamy, gdyż On jak pasterz prowadzi nas prostą i pewną drogą.
    Często nasza wiara nie jest idealna, jednak ilekroć nie domagamy, tylekroć Bóg nas wspomaga, bo sami nic nie możemy zdziałać. On obdarza nas wszelką pomocą i cokolwiek by się wydarzyło, wiemy dokąd zmierzamy i wierzymy, że Bóg wypełni wszystko to, co zapowiedział.

Niedziela, 21 maj 2017

Ja zaś będę prosił Ojca...


    "Duch Święty pozornie zdaje się wprowadzać nieład w Kościele, ponieważ przynosi różnorodność charyzmatów, darów. Jednakże to wszystko pod Jego działaniem jest wielkim bogactwem, gdyż Duch Święty jest Duchem jedności, która nie oznacza jednolitości, ale doprowadzanie wszystkiego do harmonii." - papież Franciszek

    W dzisiejszej Ewangelii słyszymy słowa: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy”.
    Duch Święty jest naszym Pocieszycielem i wszystko jest przenikane Jego obecnością. On mieszka w każdym z nas. Z Nim nikt nie jest samotny. Jezus Chrystus nieprzerwanie wyprasza dla nas Dary Ducha Świętego. W każdej chwili możemy się otworzyć na Jego obecność i pozwolić by spłynęły na nas wszelkie łaski.

Niedziela, 28 maj 2017

Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody...


    „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
    Przed Wniebowstąpieniem Chrystus nakazał apostołom kontynuować Jego dzieło i przekazywać dalej, by pozyskiwać kolejnych uczniów.
    Ten proces trwa po dziś dzień i trwać będzie nadal, ponieważ teraz do głoszenia Dobrej Nowiny powołuje Bóg właśnie nas - to w naszych rękach także spoczywa obowiązek przekazania nauki następnym pokoleniom, ale u nam współczesnym, dla których często możemy stać się jedynym źródłem wiedzy o Zbawicielu wszystkich ludzi. Czy to trudne? Czy to nie jest ponad nasze siły? Owszem, lecz przecież nigdy nie pozostaniemy sami, otrzymaliśmy obietnicę: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

> Czerwiec 2017 <



Niedziela, 11 czerwiec 2017

Bóg posłał Jezusa na świat...


    W dzisiejszej Ewangelii czytam o tym, że Bóg posłał Jezusa na świat, aby każdy kto w Niego uwierzy został zbawiony.
    Oznacza to, że my, którzy żyjemy według Słowa, którzy wierzymy temu Słowu już teraz, będąc jeszcze tutaj na ziemii mamy zapewnienie od samego Boga, że razem z Nim będziemy się radować kiedyś w niebie.
    Ta obietnica powinna być dla nas zachętą, by nie rezygnować z tej łaski, by jeszcze bardziej zanurzać się w życiu razem z Jezusem, z wdzięczności do tego co On zrobił już dla nas przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, "Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony."

Czwartek, 15 czerwiec 2017 Boże Ciało

Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?...


    Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?”.
    Często właśnie takie zdanie słyszymy w naszych umysłach, gdy podczas przeistoczenia usiłujemy wytłumaczyć sobie istotę tego co widoczne.
    Przecież każdy z nas wierzy że w sprawowanej Eucharystii, Jezus przychodzi do nas pod postacią chleba.
    Pojawia się jednak zwątpienie, pytanie, próba wyjaśnienia: Czy to wszystko jest prawdziwe?
    Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem."
    Słowo "prawdziwy" zapewnia nas, że Ten którego przyjmujemy, jest żywym i realnym Chrystusem, który wykonuje tak delikatny i ofiarny gest w stosunku do człowieka, że oddaje mu się w całości, daje to co najcenniejsze - swoje Ciało.
    Stajemy się zatem Jednym Ciałem, uroczystym nosicielem Chrystusa w sobie. On działa w nas, prowadząc do życia wiecznego. Daje nam przez to namiastkę Nieba i pozwala poczuć radość oraz bliskość przebywania z Nim, jakiej zaznamy tylko jeśli będziemy spożywać Jego Ciało i Jego Krew.

Niedziela, 18 czerwiec 2017

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało...


    „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.”
    Dziś Jezus zaprasza nas, byśmy stali się Jego pracownikami. Naszym zadaniem jest nie tylko praca nad sobą, ale szukanie owiec, które zgubiły drogę, a zapłatą Królestwo Boże.
    Uważnie przyglądajmy się, kto potrzebuje pomocy. Ile w naszym środowisku jest osób, które z różnych powodów obawiają się przyznać do Chrystusa, ukrywają się, choć mają Go w sercu? Ile osób tęskni, ale nie potrafi wrócić, nie umie porzucić dotychczasowego, wiążącego życia, nawyków, toksycznych relacji?
    Choć często o to nie proszą, pragną zobaczyć, usłyszeć, że Pan ich szuka, być może właśnie przez nas, nasze słowa i ręce...? Świadczenie o Bogu i Jego miłosierdziu, dobre słowo, modlitwa w czyjejś intencji - to coś, co my, robotnicy zatrudnieni przez Jezusa, możemy zrobić.

Niedziela, 25 czerwiec 2017

...jest z nami Chrystus, który nigdy nas nie przekreśli.


    Kiedy odnosimy wrażenie, że cały świat jest przeciwko nam i w każdym człowieku dopatrujemy się wroga, Pan jest z nami.
    Kiedy na Niego się obrażamy z powodu różnorodnych doświadczeń, które do nas dopuszcza, a które tak bardzo nas osłabiają i za nic nie możemy tego zrozumieć, i tak jest z nami Chrystus, który nigdy nas nie przekreśli.
    Wszystko co nas od Niego oddala, zostanie prędzej czy później zniszczone. Wiary nic nie jest w stanie nam odebrać, dlatego wszystko, co powierzyliśmy Chrystusowi, musi zakończyć się może nie idealnie, ale tak jak trzeba. A jak trzeba wie najlepiej sam Bóg.
    Jezus wzywa nas do odważnego świadectwa. Odważnego, ponieważ nie warto się bać mówić o tej prawdzie, gdyż ona i tak zostanie wyjawiona.
    W ten sposób, wprowadzamy przedsmak królestwa Bożego już tu na ziemi. Bogu zależy na nas, a przecież komuś, komu na nas zależy, nie przystoi nas opuścić. I to nas umacnia - świadomość, że Bóg błogosławi nam na każdym kroku, czynionym w Jego imię i na Jego chwałę.

> Lipiec 2017 <



Niedziela, 2 lipiec 2017

Bóg w naszym życiu powinien być zawsze na pierwszym miejscu...


    „Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu”
    -św. Augustyn

    Bóg w naszym życiu powinien być zawsze na pierwszym miejscu i tylko on powinien być Panem naszego życia. Bóg pragnie, aby nasza miłość względem Niego była szczera i prawdziwa.
    W dzisiejszej Ewangelii słyszymy również słowa: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.” Każdego dnia powinniśmy razem z Jezusem dźwigać swój krzyż, którym jest cierpieniem. Cierpieniem jest wszystko to, co nie idzie zgodnie z naszym planem, nasze słabości. Gdy chcemy przejść przez życie z Jezusem musimy podjąć krzyż, który zaprowadzi nas do prawdziwej oraz bezinteresownej miłości.
    Po wysłuchaniu dzisiejszego Słowa Bożego warto zadać sobie pytania, na którym miejscu w moim życiu jest Bóg? Czy jest On ważniejszy od kogoś/czegoś innego?

Niedziela, 9 lipiec 2017

Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście...


    W dzisiejszej Ewangelii Jezus zachęca nas, byśmy w Nim szukali ucieczki w życiowych trudnościach „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście...”.
    Zachęca nas, by wziąć na siebie Jego jarzmo, ponieważ, mimo, że jarzmo z definicji jest czymś ciężkim, to jarzmo Jezusa jest lekkie. Tylko w Nim mamy ukojenie, tylko z Nim, możemy odnaleźć pokój serca. Jesteśmy również poinformowani, jak możemy stawać się coraz bardziej do Niego podobni "jestem cichy i pokorny sercem".
    Chociaż dzisiaj nie są to cechy postrzegane jako cos cennego, w świecie, który karze nam być głośnymi i ważniejszymi od bliźnich, właśnie te dwie Jezusowe cechy czynią nas wyjątkowymi naśladowcami Syna Bożego.

Niedziela, 16 lipiec 2017

Całe nasze życie przepełnione jest zarówno szczęściem jak i cierpieniem.


    W dzisiejszych czytania słyszymy słowa: „Bracia: Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się objawić”.
    Jakie to porównanie motywujące! Całe nasze życie przepełnione jest zarówno szczęściem jak i cierpieniem. Czasem zdarza się, że w życiu więcej jest tych pięknych chwil.
    U niektórych jednak życie jest trudną drogą pełną kolców i cierni.
    Bóg chce nam dzisiaj powiedzieć, że to wszystko jest nieważne. Wszystko to nic nie znaczy w porównaniu do tego co ma się pojawić w przyszłym życiu.
    Prośmy dzisiaj aby żadne doświadczenie życiowe, żadna trudność czy wręcz przeciwnie wygoda i bogactwo nie przyćmiło tego co ma się objawić. Bądźmy prawdziwymi i wiernymi Bożymi rycerzami. Mamy konkretnie wyznaczony cel, którym jest Niebo. Nie dajmy się ogłupić i zmanipulować szatanowi, który pokazuje nam zło w pięknym świetle. Kroczmy ufnie za Chrystusem.
    W Ewangelii słyszymy dzisiaj jak Jezus opowiada przypowieść o siewcy. Ziarno spada na nas z każdej strony. W dzisiejszych czasach i w naszym kraju nie ma żadnej blokady. Możemy chodzić codziennie do kościoła, w domach mamy kilka biblii, dostęp do internetu daje możliwość aby sam Siewca rzucał ziarno przez cały dzień.
    Nie kończmy na zbieraniu tego ziarna, radości i wdzięczności za ten dar. Bądźmy żyzną glebą. Idźmy i wydajmy plon.

Niedziela, 23 lipiec 2017

Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że...


    „Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien miłować ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie”.

    Każdy z nas jest ziarnem zasianym przez Syna Człowieczego. Bóg stworzył nas z gruntu dobrymi istotami. Ale ludzka natura jest także podatna na wszelkie wpływy, te pozytywne i te negatywne.
    W ciągu swojego życia stajemy przed wieloma wyborami, nie raz nieświadomie, które kształtują nas i naszą ścieżkę.
    Nie tylko Bóg jest siewcą, Zły również próbuje rozsypać niepozornie i podstępnie nasiona nienawiści, wątpliwości, pokus, egoizmu… z których chwasty niejednokrotnie przewyższają nasze możliwości i naszą wierność.
    Nie pozwalajmy, by one opanowały nasze serca i umysły, zagłuszyły głos sumienia, Głos Boga, bo na sam koniec to On wypatrzy nasze małe pędy dobroci i ocali.

Niedziela, 30 lipiec 2017

Czy w dzisiejszym świecie umiemy prosić nie dla siebie?


    Czy w dzisiejszym świecie umiemy prosić nie dla siebie? Poszukać przez chwilę kogoś, kto potrzebuje łask bardziej od nas?
    Pogoń za bogactwem, kariera, niezdrowa rywalizacja, chciwość, władza - to wszystko napędza nas egoistycznie. Uzdalnia do patrzenia na świat z klapkami na oczach, mijając innych i ich potrzeby. Rodzina prosząca nas o pomoc, dzieci - o chwilę uwagi, przyjaciel - o wysłuchanie i radę, bezdomny - o kawałek chleba.
    Wszystko to staje się nieważne, gdy biegniemy tylko dla siebie samego, podążając za światem, a nie za tym co Boże. Tak trudno zrobić nam coś, z czego pozornie nie mamy korzyści - korzyść jest zawsze.
    Prośmy wzorem Salomona dla siebie, ale o mądrość i umiejętność rozróżniania dobra od zła, bo to dar, który przysłuży się wszystkim i każdemu z osobna.

> Sierpień 2017 <



Niedziela, 6 sierpień 2017

„Jezus...zaprowadził ich na górę wysoką osobno”.


    „Jezus...zaprowadził ich na górę wysoką osobno”.
    Każde wyjście w góry wymaga pewnego wysiłku.
    Jezus nie tylko zaprosił Piotra, Jakuba i Jana ale ich tam zaprowadził. To szczególne wyróżnienie.
    Bóg zaprasza nas do wysiłku, do wyjścia ze swoich duchowych dolin. Bóg pragnie byśmy wnieśli swoje oczy ku Niemu przez Chrystusa. Bóg objawia się w Chwale, bo pragnie być bardziej poznany przez człowieka. On pragnie naszej bliskości a także byśmy odwzajemnili Jego Miłość.
    Bóg ofiaruje Nam największy skarb - Jezusa mówiąc: „To jest mój Syn umiłowany w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie”.
    Nie wystarczy usłyszeć, potrzeba słuchać Jezusa nieustannie w naszym życiu zwłaszcza osobistym i społecznym „Wstańcie, nie lękajcie się”.
    Wstań, wyjdź, zejdź z kanapy, zrób coś ze swoim życiem. Pójdź za Jezusem. Nie bój się, tam gdzie jest Bóg nie ma zupełnie miejsca na lęk i strach. Bóg jest od tego większy.
    Ogrom dobroci jaki wylewa się z tego zatroskania Ojca o swoje dzieci niech nas ogarnie i podtrzymuje i pociesza, byśmy podążając za nim kiedyś doszli na wyżyny Jego nieograniczonej Miłości.

Niedziela, 13 sierpień 2017

Bóg pragnie osobistego spotkania z każdym z nas.


    Pierwsze czytanie dzisiejszej niedzieli mówi o objawieniu się Boga Eliaszowi.
    Bóg wezwał go na górę, żeby się z nim spotkać. Tak jest z każdym z nas. Bóg pragnie osobistego spotkania z każdym z nas.
    Jakby nie patrzeć, Eliasz mógł być z lekka zaskoczony, że się tyle naczekał na spotkanie z Bogiem. Wichura, trzęsienie ziemi, ogień. Nie. W lekkim powiewie Bóg doświadczył Eliasza.
    Lubimy szukać fajerwerków w życiu, fajerwerków w doświadczaniu Boga. Nad emocjami powinna być wiara, silna wiara, którą pragniemy pogłębiać. Dużo owocniejsze jest spotkanie z Bogiem w Jego słowie niż w ulotnych momentach przepełnionych przemijającymi emocjami.

Niedziela, 20 sierpień 2017

„Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom."


    W dzisiejszej Ewangelii czytamy o kobiecie kananejskiej, proszącej Jezusa o uwolnienie jej córki spod wpływu złego ducha.
    Zaskakuje nas, że początkowo Jezus wydaje się jej nawet nie słyszeć, lecz kobieta nie odpuszcza.
    W końcu uczniowie Jezusa, widząc jak się naprzykrza proszą go, aby ją odprawił.
    Wtedy zaskakuje nas postawa Jezusa, odmawia on kobiecie, przypominając, że został posłany do owiec z domu Izraela, a ona była kananejką, jednak i to jej nie zniechęca. Wtedy słyszymy wydaje się, dość oschłą odpowiedź Jezusa: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom."
    Zdumiewa nas odpowiedź kobiety, która mówi, że jednak nawet szczenięta dostają coś ze stołu swych panów.
    Dopiero wtedy, widząc jej wielką wiarę, Jezus spełnia jej prośbę.
    Ta historia powinna być dla nas zachętą do nieustępliwej modlitwy, ale i wiary w to, że Jezus spełni pragnienia naszych serc, choćby wydawało się, że nie jesteśmy godni prosić go o cokolwiek - nie ustawajmy.

Niedziela, 27 sierpień 2017

„Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?"


    „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?"

    Czasami przychodzi w naszym życiu czas kiedy mocno skupiamy się na drugim człowieku. Na członku naszej rodziny, koledze ze szkoły, z pracy, sąsiadce. Myślimy sobie: „..on to jest ..ale on traktuje innych, ale on ma relację z Bogiem ..masakra".
    Ale Jezus nie pyta Ciebie tylko o to za kogo uważają Go ludzie. On od razu zadaje kolejne pytanie: „Za kogo Ty mnie uważasz"? To właśnie jest najważniejsze. Moja indywidualna relacja z Jezusem. To kim On jest właśnie dla mnie.
    Ile czasu marnujemy na obserwacji innych. Kiedy zauważymy kogoś kto ma kryzys wiary lub w ogóle nie wierzy zamiast wesprzeć i podać dłoń zaczynamy krytykować. Z drugiej strony kiedy spotykamy kogoś kto w naszych oczach jest święty zaczynamy mu zazdrościć.
    I jedna i druga postawa marnuje jedynie nasz czas i nie przynosi nam żadnej korzyści. Zupełnie nic. Zamiast naprawiać i pogłębiać naszą relację z Jezusem ona ją niszczy.
    Skupmy się na naszej relacji z Bogiem. Niech nic nigdy nie będzie dla nas ważniejsze. Wtedy będziemy błogosławieni- szczęśliwi, a Bóg będzie przez nas dokonywał cudów. Podaruje nam miłosierne oczy. Takie które nie będą skłonne do osądu ale jedynie do miłowania.

> Wrzesień 2017 <



Niedziela, 3 wrzesień 2017

Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie...


    „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”
    Mt 16,24

    Ile to razy irytuję się, słysząc czyjeś rozkazy, zakazy, pouczenia..?
    Nie lubię, gdy mówi mi się, co mam robić... Bezwładność, brak własnej inicjatywy kojarzy nam się z byciem marionetką.
    Być może i tak niektórzy wyobrażają sobie życie człowieka w rękach Boga...
    Owszem, Bóg zaplanował nam ziemską drogę, najlepszą z możliwych, by doprowadzić do Siebie. Ale każdy z ludzi posiada wolną wolę. Nieraz te ścieżki się rozmijają, ale Stwórca nieustannie zabiega o nasz powrót mimo ludzkich buntów i ponad ludzkim zrozumieniem.
    Wymagania Boga wobec nas są wysokie, trudne do pojęcia, a co dopiero spełnienia, lecz mają nas zaprowadzić ku Niebu, ku świętości.

Niedziela, 10 wrzesień 2017

Miłość nie wyrządza zła bliźniemu...


    ,,Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa."

    Zdanie pochodzące z drugiego czytania doskonale tłumaczy naukę jaką Chrystus przekazuje dziś swoim uczniom w Ewangelii.
    Jeśli któryś z naszych braci wyrządza nam krzywdę, stańmy z nim w prawdziwe, w cztery oczy. Niech te oczy nie będą jednak przepełnione nienawiścią lecz miłością, chęcią zrozumienia i cierpliwością.
    Jeśli to nie skutkuje, należy zgromadzić dwóch lub trzech, czyli dosłownie zaprosić Jezusa, by to On wkroczył i swoją wielką mocą Miłości, pomógł odbudować Twoją relację z tym człowiekiem.
    Wsłuchaj się dziś w słowa Pana. Może warto już oddać Mu swoją relację?

Niedziela, 17 wrzesień 2017

Daję Wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali...


    „Daję Wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”
    J 13,34

    Spójrz na swój dzień – jaką postawę wobec innych prezentuję? A jakiego zachowania oczekuję od otaczających mnie osób? Czy te wzorce się pokrywają?
    Stare powiedzenie mówi: „nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe”, chciej być taką osobą dla innych, jaką sam chciałbyś spotkać na swojej drodze.
    Przede wszystkim wymagajmy od siebie, a ludzie odpłacą nam się tym samym.
    Pan Bóg jest dla nas miłosierny, także i od nas pragnie byśmy umieli okazać bliźnim życzliwe i wyrozumiałe uczucia. Stworzyć cywilizację miłosierdzia – oto człowieczo-boski plan!

Niedziela, 24 wrzesień 2017

Pan Jezus nas wzywa, żebyśmy za Nim poszli...


    Dzisiejsza Ewangelia mówi nam dużo o zazdrości. Pan Jezus nas wzywa, żebyśmy za Nim poszli, przez cały czas, nawet pomimo naszego oporu. I każdemu z nas chce dać niebo.
    Bo ten świat jest tylko miejscem pielgrzymowania, a nasza prawdziwa ojczyzna jest w królestwie Bożym.
    Bóg ulitował się nawet nad skruszonym łotrem, mimo że dopiero u schyłku swego życia zawierzył wszystko Chrystusowi.
    Możemy twierdzić, że to jest niesprawiedliwe w stosunku do tych, którzy przez całe życie ufali Bogu. Jednakże miłosierdzie Boga nie zna granic, a od tych, którym wiele dano, wiele się wymaga. Potrzeba nam wiele pokory, właśnie ona najskuteczniej przyzywa Ducha Świętego.
    A na końcu otrzymamy niewiędnący wieniec chwały i radość nasza będzie wielka, kiedy oglądać będziemy twarzą w twarz naszego Zbawiciela.

> Październik 2017 <



Niedziela, 1 październik 2017

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy przypowieść o dwóch synach...


    W dzisiejszej Ewangelii słyszymy przypowieść o dwóch synach. Pierwszy na prośbę ojca odpowiada ochoczo „tak”, jednak w rezultacie tej prośby nie spełnia. Drugi natomiast mówi ojcu „nie”, później opamiętuje się i idzie spełnić to o co ojciec prosił.
    Widzimy dwie postawy, obie mogą być nam bliskie. Czasami jesteśmy jak pierwszy syn. Nasze chęci są dobre, mówimy Bogu „tak!”, jednak po drodze dzieje się coś, że to „tak” gubimy i rezygnujemy... Może to być zniechęcenie, możemy stracić zapał, czy przestać widzieć sens dlaczego na coś się zgodziliśmy. Lecz często bliska zdaje się być nam również postawa drugiego syna, który z początku jest wręcz niegrzeczny, bezczelny. Własny ojciec prosi go o pomoc, a ten po prostu mówi „nie” i odchodzi.
    Wiemy, że po pewnym czasie opamiętuje się. Widać żal, refleksja nad swoim postępowaniem i być może wstyd sprawiły, że poszedł wykonać swoje zadanie.
    Tak też bywa i z nami. Przez grzechy często odmawiamy Bogu, mówimy „nie chcę”, chcemy by dał nam spokój, lecz później przychodzi ten moment opamiętania i chcemy zmienić się, więc nasze „nie” zamienia się w „tak”. Dlatego uczniowie odpowiadają Jezusowi, że to właśnie drugi syn spełnił wolę ojca i dlatego Jezus mówi: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego.
    „Nie ma takiego grzechu, takiego upadku, po którym byśmy nie mogli wrócić do Ojca, znów zacząć mu służyć z ochotą, chociaż początkowo zapieraliśmy się przy swoim „nie”.

Niedziela, 8 październik 2017

Nie wyście Mnie wybrali, ale ja Was wybrałem...


    „Nie wyście Mnie wybrali, ale ja Was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili”.
    Dzisiejsze Słowo Boże przypomina nam o naszym wybraniu przez Ojca. Bóg stworzył nas z miłości i wypożyczył nam ten świat, byśmy w nim żyli, pracowali i wzrastali. Przygotował dla nas to wszystko, byśmy wydawali owoce i osiągnęli Królestwo Boże.
    To od nas zależy, co z tym zrobimy. Czy będziemy jak Ci przewrotni rolnicy, którzy zabili sługi gospodarza? Czy zabijemy bezlitośnie jego syna?
    Bóg chce być blisko w naszym życiu, dlatego dał nam swojego syna Jezusa. Nie odrzucajmy go jak arcykapłani i faryzeusze. On jest naszym Zbawicielem, a jego słowa to Słowa Życia Wiecznego.

Niedziela, 15 październik 2017

PRZYJDŹCIE NA UCZTĘ...


    Dzisiejsza Ewangelia jest jakby bezpośrednim zaproszeniem dla nas. Siadamy sobie wygodnie i otwieramy kopertę, gdzie na zewnętrznej stronie widnieje podpis: PRZYJDŹCIE NA UCZTĘ.
    Wezwanie od Gospodarza, który szykuje swojemu synowi wesele. Chce aby wszyscy zasiedli przy jednym stole i radowali się z pięknego wydarzenia. Szykowane są najbardziej uroczyste dania, przez co widać jak mocno Ojciec kocha swojego Syna. Szykuje się prawdziwa petarda. Goście mają przychodzić całym tłumem, śpiewać, tańczyć i razem się radować. Przy stole ma nie być smutku, nie ma tam miejsca na analizowania swojego życia, trudności, które nas napotykają. Wszyscy mają być zwróceni jedynie w stronę pana młodego. Czy coś jest w stanie nas zatrzymać? Natłok pracy? Jakieś inne wydarzenie, które wydaje nam się jeszcze bardziej imponujące czy ciekawsze?
    Właśnie taką przypowieść opowiada nam w dzisiejszej Ewangelii sam Jezus. Mówił On o tym, co miało się wydarzyć. Bóg dał nam swojego umiłowanego Syna, ale my Go nie zechcieliśmy przyjąć. Zabiliśmy Go przybijając do krzyża. Wybacz Panie! Tyle od Ciebie już dostałam - gwarancję życia wiecznego... i tyle dostaję każdego dnia. Dziękuję, że otwierasz moje oczy tak, że widzę jak bardzo jestem tego wszystkiego niegodna i jak bardzo wspaniałym Bogiem Ty jesteś.
    Proszę Panie, abym całym sercem podjęła staranie o Ciebie, tak abym pozwoliła wyrwać sobie z rąk wszystko tylko nie Ciebie. Proszę, nie pozwól mi zbłądzić tak, by kiedyś gdy stanę przed Twoim tronem usłyszeć słowa „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?”.

Niedziela, 22 październik 2017

Bóg od samego początku nas ukształtował...


    Odpowiedź Jezusa na trudne pytanie faryzeuszy jest poza zasięgiem ludzkiego pojmowania. Jezus nie zaprzecza, ani nie potwierdza słów prowokatorów. Denar symbolizuje wartość człowieka, którą sam sobie narzuca.
    Może oddać się w ręce zła i do końca życia pozostać tylko denarem - przedmiotem handlu, zawiści wśród kupców, traktujących go raczej przedmiotowo lub wybrać drogę przynależności do Ojca i stać się bardziej cennym, niż wszystkie skarby, jakie dotychczas widział świat.
    Bóg od samego początku nas ukształtował. Wybił w nas swoją „podobiznę”. Dał nam siebie całego. To, czy dokonamy denominacji, czy pozostaniemy skarbem Boga, zależy tylko od nas.

Niedziela, 29 październik 2017

Czasem trudniej jest wybaczyć jakiś błąd sobie samemu...


    W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o największym przykazaniu Boga. Mamy Boga miłować całym sobą, to oznacza, że w każdym momencie naszego życia powinniśmy mieć przed oczyma przede wszystkim Boga.
    Wszystko, co czynimy, powinno być na Jego chwałę. Nasze myśli mają krążyć wokół Tego, który dał nam wszystko.
    Możemy zadać sobie pytanie: czy na pewno każdy aspekt swojego życia poświęciliśmy Bogu? Czy może dopuszczamy Go do kierowania tylko niektórymi sprawami?
    Uświadamiamy sobie dzisiaj konieczność pokory. Możemy sobie z pewnymi rzeczami radzić sami, ale na dłuższą metę to nie wystarczy. Bo przecież miłość Boga jest bez granic, a On nie włamie się do twojego serca. Chce do niego wejść na całość i wypełnić twoje życie tylko za twoją zgodą.
    Drugie przykazanie dotyczy miłowania bliźniego. Czy jesteśmy wydoskonaleni w tej miłości? Nie, dopóki nie będziemy potrafili kochać samych siebie. Czasem trudniej jest wybaczyć jakiś błąd sobie samemu niż wybaczyć krzywdę bliźniego.
    Więc jakże wybaczać innym, jeśli nie potrafimy dać drugiej szansy sobie? Dlatego skupiajmy swoją uwagę na Bogu, który jest bogaty w miłosierdzie. Im bardziej będziemy z Nim pogłębiać relację, tym bardziej oddalać się będzie pokusa. A sam Bóg uzdolni nas do okazywania miłości względem samych siebie, a przez to ludziom wokół nas.

> Listopad 2017 <



Niedziela, 5 listopad 2017

Mówimy więcej niż działamy...


    W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi w ten sposób o faryzeuszach i uczonych w Piśmie, ale czy i my nie czynimy podobnie? Mówimy więcej niż działamy, czasem nawet działając w sprzeczności ze słowami, nakładamy obowiązki i ciężary na innych, samemu ich nie dotykając, zabiegamy o ludzki podziw, zaszczyty i popularność. Czy każdy z nas po trochu nie jest faryzeuszem..? smutna to prawda, że niekiedy przeciwstawiamy się Chrystusowi - stajemy przed pokusą wywyższania się, stawiania się na równi z Bogiem - i nieraz ulegamy...
    Jezus, przyszedłszy na ziemię, uczy nas, że wszyscy jesteśmy równi, jesteśmy dla siebie nawzajem braćmi - nikt nie jest ponad naszym Stwórcą i Zbawicielem, który nie wykorzystuje swej władzy nad nami, lecz darzy nas niewyobrażalną miłością.
    A to jak będziemy się zachowywać wobec naszych bliźnich za życia - z tego będziemy rozliczani na Sądzie i efekt będzie odwrotny od spodziewanego. U Boga cennym jest nie dążenie do wyższości, ale wyzbycie się tego pragnienia. On chce naszej wzajemnej równości oraz miłości!
    Panie Jezu, obdarz mnie siłą ducha i pokorą, bym umiała odrzucić swą dumę i uniżyć się wobec innych!

Niedziela, 12 listopad 2017

Pamiętajmy, aby nieustannie być gotowym, aby nasze lampy nie gasły...


    W dzisiejszej Ewangelii czytamy przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych. Wszystkie wyszły z lampami na spotkanie pana młodego, lecz tylko połowa z nich wzięła oliwę do lamp.
    Wiemy, że te, które nie oliwy nie zabrały, musiały iść ją zakupić, właśnie wtedy, kiedy nadszedł pan młody. Przegapiły to na co oczekiwały.
    Do których panien się zaliczam? Czy czuwam nieustannie, czy jestem gotów na przyjście Pana? Czy może żyję w ciągłym biegu, tłumaczę sobie, że mam czas. Więc odkładam spowiedź, odkładam modlitwę, odkładam rozmowę z kimś z kim mam relację do naprawienia.
    Jezus sam jest panem swojej godziny. Nie wiemy kiedy przyjdzie, więc żyjmy tak, abyśmy nie musieli biec po oliwę do lampy na ostatnią chwilę, bo możemy nie zdążyć, a wtedy On powie „Nie znam Cię”.
    Pamiętajmy, aby nieustannie być gotowym, aby nasze lampy nie gasły nawet na momencik!

Niedziela, 19 listopad 2017

Ciągle oczekujemy, by Bóg nam coś dał...


    Dziś Jezus opowiada nam przypowieść o talentach. Często zastawiałam się czemu te człowiek nie dal sługom po równo. Czym się kierował rozdzielając im talenty. Oczywiście dla nas to słowo ma zupełnie inne znaczenie niż dla ludzi żyjących w czasach Jezusa. Dla nich była to miara pieniędzy. Mimo wszystko człowiek ten miał zaufanie do swoich sług, skoro obdarzył ich czymś tak wielkim. Bóg stwarzając nas podjął pewną inwestycję. Zrobił to, bo nas kocha i wierzy, że obdarzając nas talentami nasze życie stanie się piękniejsze i lepsze. Te talenty mają nas doprowadzić do życia wiecznego.
    Widzimy, że ten sługa, który otrzymał dwa talenty zrobił coś z nimi. Nie schował się z nimi w czterech ścianach swojego pokoju. Czasem wydaje się nam, że mamy tak nie wiele, bo tylko dwa. Ciągle oczekujemy, by Bóg nam coś dał. Albo mówimy gdybym miał odwagę to bym zrobił to czy tamto. Gdybym była w czymś zdolna to poszłabym tu. Bóg przecież „nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych”. No właśnie. On nam przygotował narzędzia dał, nam wszystko. Tylko brakuje nam jeszcze czegoś co powinno wynikać z naszej wiary. Mianowicie-zaufania. Odrzućmy swoje wygórowane oczekiwania-po prostu zaufajmy.
    Kolejną kwestią jest zazdrość i nieustanne porównywanie się do innych. Zawsze albo wychodzi się lepiej, albo gorzej od kogoś. Nie można tak żyć. Pierwsze rodzi pychę i zazdrość, a drugie obgadywanie, smutek. Myślę, że ten trzeci sługa mógł być za bardzo wpatrzony w pozostałe sługi. Ile to oni mają, a ja przecież dostałem tylko jeden talent. Może miał nadzieję, że Pan może nie powróci i nie upomni się o swoje. To zasłanianie się strachem jest bardzo sprytne, ale przecież to sługa, który puścił w obrót pięć talentów bardziej ryzykował. Bardziej ufał dlatego otrzymał jeszcze jeden talent.
    Jeśli żyjemy z Jezusem w bliskości, nigdy nie przestanie nas pouczać jak ma wyglądać nasze życie. Mamy być wierni Bogu, ale mamy uczyć się bezgranicznie mu ufać. Mamy być szaleńczo zakochani w Jezusie. Wtedy dopiero zaczniemy żyć. Czasem będziemy robić dobre i czasem nawet ryzykowne rzeczy dla Królestwa narażając się ludziom, społecznościom negatywnie do nas nastawionych. To nic, bo nasza nagroda czeka na nas w niebie. Bądźmy radykalni w tej Miłości.