2018 :: Komentarze do czytań niedzielnych, Parafia NMP Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego w Łodzi

PARAFIA RZYMSKOKATOLICKA W ŁODZI

pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Odkupiciela i św. Jana Bożego

> Styczeń 2018 <



Niedziela, 14 styczeń 2018

Mów, Panie, bo sługa Twój słucha...


    Dziś w pierwszym czytaniu słyszymy opowiadanie o powołaniu Samuela.
    Bóg przemawia do niego przez sen, lecz on z początku myśli, że woła go jego mistrz Heli. Heli również mu uświadamia, że tak naprawdę słyszał głos Boga. „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”.
    Bóg pragnie przemówić do nas i zagościć w naszych sercach. Może to chcieć czynić przez sen, tak jak w przypadku Samuela czy też trzech mędrców ze Wschodu. Może jednak to także czynić na inne sposoby, poprzez różne aspekty naszego życia.
    Przemawia do nas w naszej rzeczywistości, poprzez nasze talenty, ludzi wokół nas, w miejscach, w których przebywamy. Do różnych ludzi różnie dociera.
    Niech dzisiaj te słowa Samuela „mów, Panie, bo sługa Twój słucha” będą naszą szczególną modlitwą, abyśmy dostrzegali działanie Boga w naszej codzienności, abyśmy odkryli Jego obecność i przyjęli to, co dla nas przygotował.

Niedziela, 21 styczeń 2018

Jezus mówi, że czas się wypełnił...


    W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi, że czas się wypełnił - to oznacza, że nastąpi rzecz ważna i przełomowa - Jezus Chrystus odda za nas swoje życie na krzyżu, jednocześnie zapowiadając, że bliskie jest Królestwo Boże - ono zawsze jest bliskie, gdyż powinniśmy je budować już tu na ziemi.
    Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię - przestroga? ostatnia deska ratunku? a może raczej złota wskazówka, dzięki której łatwiej będzie nam podążać Jezusowymi śladami, bo przecież pragnie On dla nas zawsze dobra. A nasze nawracanie powinno być nieustanne, codzienne, jak decyzje podejmowane każdego ranka.
    I tu jakby zaraz ewangelista przytacza nam przykład: Szymon Piotr i jego brat Andrzej oraz Jakub i Jan, którzy bez wahania nawracają się i w jednej chwili zostawiając wszystko, całe swe dotychczasowe, znane im życie, idą za Nim w nieznane.

Niedziela, 28 styczeń 2018

Tyle osób marzy o władzy...


    W dzisiejszej Ewangelii czytamy, że ludzie dziwili się nauce Jezusa, ponieważ nauczał w synagodze jak ktoś kto ma władzę. Następnie czytamy, że znajduje się też tam człowiek opętany, Jezus bezzwłocznie nakazuje złemu duchowi opuścić owego człowieka i tak też się dzieje. Wszyscy są zdziwieni i zastanawiają się kim jest tak naprawdę Jezus.
    Skąd to zdziwienie?
    Wracając do początku... Jezus nauczał jakby miał władzę.
    Istotnie, ma. Ma władzę nad człowiekiem, to Syn Boży, jednak nie wywyższa się, przychodząc na ziemię przyjmuje postać sługi, o czym doskonale wiemy. Natomiast władzę, która dana jest mu przez Ojca, wykorzystuje do wypędzania demonów jak czytamy w tej Ewangelii.
    Powinno nam to dać wiele do myślenia. Dziś, posiadanie władzy, to dyrygowanie drugim człowiekiem, często związane z wywyższaniem się nad tymi, którzy są niżej. Tyle osób marzy o władzy, tylko po to by móc wydawać rozkazy. Natomiast jeśli chodzi o duchy nieczyste, nierzadko pozwalamy im robić z nami co chcą... Postarajmy się raczej przyjąć postawę Jezusa – dla drugiego być sługą, natomiast dbać o własną duszę, by żadne zło nie miało tam wstępu.

> Luty 2018 <



Niedziela, 4 luty 2018

Choroby są nieodłącznym elementem naszego życia....


    Choroby są nieodłącznym elementem naszego życia. Czy to w czasach Jezusa czy w naszych czasach były i są powodem smutku i cierpienia wielu pokoleń. Często spotykamy się z obwinianiem Boga za ten 'mankament' naszej rzeczywistości. Zastanawiamy się nad sensem cierpienia zwłaszcza cierpienia bliskich nam osób. Na wyciągnięcie ręki chcielibyśmy, by Bóg użył swojej mocy i kogoś uzdrowił. Pytamy: „Dlaczego takie zło jak choroby istnieje?” Z pewnością jest to skutek grzechów a szczególnie grzechu pierworodnego. Bóg stworzył pięknego wolnego człowieka, który to chciał być sam sobie Panem. Skutkiem czego człowiek poznał wymiar dobra i zła. Choroba jest czymś złym, jednak to nie Bóg jest jej źródłem. Może zły specjalnie wymyślił coś takiego jak choroba, byśmy obwiniali Boga o nią. Myślę, że dobry Bóg nie chce dla nas cierpienia, dlatego też współcierpi z nami.
    „Wszyscy Cię szukają...” to wołanie uczniów uświadamia mi to, że szukają Jezusa właśnie Ci, którzy są chorzy. Cierpienie więc może prowadzić do uświęcenia, do spotkania Boga w swoim życiu. Znam przypadek człowieka, który nawrócił się dopiero gdy zachorował. Bóg wykorzystał tą okazję.
    „Pójdźmy gdzie indziej...” na pierwszy rzut oka to stwierdzenie w ustach Jezusa brzmi trochę strasznie. Tu jest tyle chorych, a on chce iść dalej? A to przecież nie znaczy, że odchodząc od nich opuszcza ich. On już dał im nadzieję, teraz musi iść dalej. Jezus pokazuje nam, że naszym celem nie jest życie na ziemi, lecz życie wieczne. Doświadczenie choroby może stać się dla człowieka dobrą deską ratunku w postaci okazji do nawrócenia. Jest jednak najczęściej próbą wiary, która rodzi jeszcze więcej pytań. W tej sytuacji możemy spojrzeć na dalsze losy Jezusa, który również przechodzi ten trudny moment w swoim życiu. Jest nadzieja bowiem, wszyscy wiemy, że historia Jezusa nie kończy się krzyżem, lecz Zmartwychwstaniem.

Niedziela, 11 luty 2018

„Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”...


    „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam obraz Miłosiernego Boga i człowieka „trędowatego”.
    Kim był człowiek trędowaty?
    Kimś całkowicie odrzuconym przez otoczenie, pogardzanym przez innych ludzi, pozbawionym wszelkich praw oraz muszącym opuścić swoją rodzinę. Osoby trędowate były izolowane od społeczeństwa a sama choroba była uważana za karę za grzechy. Ludzie widząc trędowatego uciekali, bali się i można wręcz powiedzieć, że „nie chcieli tych ludzi”, traktowali ich tak jak umarłych.
    W dzisiejszej Ewangelii Jezus jest zdjęty litością, kiedy widzi trędowatego człowieka. On się go nie brzydzi, dotyka go i uzdrawia. Jakiż to piękny dialog: „Jezu, jeśli zechcesz...” - „Chcę”. Taki jest Jezus. On nie brzydzi się Tobą i nie brzydzi się Twoim grzechem jak ciemny by on nie był. Lituje się nie tylko nad tymi chorymi fizycznie, ale też nad chorymi na duchu. Jezu, oczyść moje życie!
    Chcę wołać jak ten trędowaty bo przecież ja też jestem jak on. Tak samo potrzebuję Panie Twojego miłosiernego spojrzenia i uzdrowienia.

Niedziela, 18 luty 2018

On przyjmuje nas i leczy, niczym doktor swoich pacjentów...


    Kiedy ludzie usłyszeli o cudownym uzdrowieniu teściowej Piotra przez Jezusa, natychmiast podążyli do miejsca w którym przebywał. Wszyscy doskonale wiedzieli, gdzie Go szukać. Nikt nie zadawał pytań. Uwierzyli, że w sytuacji beznadziejnej, w ciemną noc ich życia może przyjść do nich uzdrawiająca moc Boga.
    Często i my, w swoich poplątanych i poskręcanych chorobą i grzechem życiach, próbujemy za wszelką cenę dostać się do Jezusa. On przyjmuje nas i leczy, niczym doktor swoich pacjentów, ale świat jest duży, za duży by leczyć nieustannie tych samych ludzi. Dlatego Jezus pragnie podążać dalej, nieść pomoc wszystkim potrzebującym.
    Bywa tak, że jesteśmy zdziwieni, dlaczego Bóg pozwala na cierpienie tych, których przecież tak długo wspierał? W rzeczywistości jednak, On nadal ich uzdrawia, nadal ich kocha, czuwa przy nich, ale ma świadomość że w następnym mieście czeka człowiek, który w tym momencie także pilnie potrzebuje ratunku, więc nie tracąc ani chwili podąża w jego kierunku, niosąc tę samą miłość, nadzieję i pokój serca.

Niedziela, 25 luty 2018

Pan Bóg nie nakłada na nas więcej niż...


    Pan Bóg nie nakłada na nas więcej niż byśmy byli w stanie znieść. Chce jednak, abyśmy okazali Mu całkowite zaufanie i byśmy byli w gotowości Mu służyć.
    Nie chce nas zastać w bezczynności.
    Zażądał od Abrahama, aby ten złożył Mu w ofierze syna, lecz w ostateczności powstrzymał go od tego czynu, przekonawszy się o bogobojności Abrahama.
    Być może Bóg czasem i nas wystawia na próbę wiary, w której mamy zawierzyć wszystko Jemu. Może chce nas „sprawdzić”, tak jak Abrahama.
    Bóg jednak nie oszczędził swojego Syna Jezusa Chrystusa. On jest wzorem zawierzenia Bogu. Tylko On mógł znieść takie cierpienie dla zbawienia ludzi.

> Marzec 2018 <



Niedziela, 4 marzec 2018

A może tą świątynią i domem Ojca jest także moje i Twoje serce?


    A może tą świątynią i domem Ojca jest także moje i Twoje serce? Jak bardzo jest ono zaśmiecone i zabałaganione w ostatnim czasie? Kiedy robiłam/-em ostatnie porządki? Szczególnie w Wielkim Poście Jezus wzywa nas, by uporządkować swoje serce. Wyrzucić to, co niepotrzebne, szkodliwe, co za bardzo ciąży, a zrobić miejsce na to, co naprawdę ważne. Może niektórzy wprowadzą jedynie kosmetyczne poprawki, a innym przyda się generalny remont.
    Wiele rzeczy odbieramy też zbyt materialnie. Chrystus potrzebował 3 dni, aby zbudować to, co inni próbują osiągną przez wiele lat, niekiedy z marnym skutkiem. Swoim zmartwychwstaniem podnosi człowieka i otwiera mu drogę, by mógł spotkać się z prawdziwym, silniejszym od śmierci Bogiem.

Niedziela, 11 marzec 2018

Bóg chce byśmy przestali patrzeć w dół...


    Bóg chce byśmy przestali patrzeć w dół... Sama wiem, jak często chodzę ze spuszczoną głową. Przygniatają mnie moje problemy, moje sprawy, ziemskie sprawy…Izraelitów przygniotły ukąszenia wężów, lecz Bóg wymyślił ratunek – mieli patrzeć na węża miedzianego umieszczonego na palu, musieli spojrzeć w górę. Nas przygniatają grzechy i Bóg zsyła nam ratunek – swego jedynego Syna, który zawiśnie na drzewie krzyża. Spojrzenie w górę na ten krzyż będzie dla nas ratunkiem. Spojrzenie na Tego, który z miłości oddał wszystko byśmy byli uratowani...

    „Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam,
    Panie, ty widzisz, krzyża się nie wstydzę;
    Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam,
    Bo na tym krzyżu Boga mego widzę”

Niedziela, 18 marzec 2018

Panie chcemy ujrzeć Jezusa...


    „Panie chcemy ujrzeć Jezusa” takie słowa padają z ust Greków, to ciekawe, że zaraz po tym Jezus opowiada im o tym w jaki sposób przyjdzie Mu umrzeć. Jezus wskazuje na to, co najważniejsze w jego misji. Przyciągnie wszystkich do Boga Ojca przez śmierć (obumrze jak ziarno), ale przez Zmartwychwstanie (przyniesie plon obfity) odkupi cały świat. Właśnie taka jest Miłość Boża, która oddała swojego najdroższego Syna. Oddanie więc chwały Jezusowi oznacza oddanie chwały samemu Bogu.
    Jezus zaprasza tych, którzy go słuchają i mają w sobie głębsze pragnienia na szczególną drogę. To droga służby i posłuszeństwa. Idąc za Jezusem uczymy się jak kochać. To droga miłości, chociaż częściej nazywamy ją drogą krzyżową. Być sługą Jezusa to znaczy być z Jezusem, będąc z Nim jesteśmy z Bogiem. Jezus uprzedza przed lękiem jaki może się pojawić ucząc, że tylko wierność Bożym planom może przynieść właściwy owoc.
    Jesteśmy jak poganie, chcemy widzieć Boga przez Ciebie, Jezu. Prowadź nas tak na drogach naszego życia, byśmy w każdej sytuacji potrafili uwielbiać naszego Ojca w niebie.

Niedziela, 25 marzec 2018

Dzisiaj w Kościele obchodzimy Niedzielę Palmową...


    Dzisiaj w Kościele obchodzimy Niedzielę Palmową, sam Jezus przechodzi przez nasze ulice, a my witamy Go, rzucając pod Jego nogi palmy. I właściwie mogłoby się na tym skończyć - triumfujący Jezus w całej swojej chwale. Ale nie... dzisiaj wielbimy Go, a już za kilka dni będziemy krzyczeć: „Na krzyż z Nim”. Może łatwiej nam wyobrazić sobie, że stoimy na chodnikach i radośnie witamy Jezusa niż to, że krzyczymy: „Precz, na krzyż” i wbijamy gwoździe. Ale przyjrzyjmy się naszemu życiu, a może to nieco trudne, przyjrzyjmy się dzisiejszemu czy wczorajszemu dniu. Jezus sam mówi, że jest w każdym człowieku. Teraz zastanówmy się, analizując naszą postawę, częściej służę innym czy wbijam gwoździe i ranię? Niedziela Palmowa to zaledwie jeden dzień. Nie ograniczajmy naszego uwielbienia Jezusa do jednego dnia. Niech całe nasze życie będzie przepełnione wychwalaniem Go, niech nasza postawa będzie raczej jak postawa Marii Magdaleny, która wycierała swoimi włosami stopy Jezusa lub Weroniki, która otarła chustą skatowaną twarz Jezusa niż jak okrutnych oprawców wbijających ogromne gwoździe w ręce Zbawiciela.

> Kwiecień 2018 <



Niedziela, 1 kwiecień 2018

Maria Magdalena udała się do grobu Jezusa...


    Wielkanoc to uroczystość, w którą przypominamy sobie, że chodzimy w światłości, którą jest Chrystus, a który jest w nas.
    W Ewangelii słyszymy, że Maria Magdalena udała się do grobu Jezusa, gdy jeszcze było ciemno. „Jeszcze” - to słowo klucz. Do grobu przybyli także Piotr i Jan. Nie rozumieli słów Jezusa o zmartwychwstaniu. Kiedy ujrzeli pusty grób dla Jana stało się wszystko jasne. Uwierzenie słowu Chrystusa to płynne przejście z ciemności do światła. Kiedy wierzymy Jezusowi, choćby było bardzo źle, i tak jest paradoksalnie dobrze, gdyż trwamy w światłości nieustającej.
    Bądźmy jak Jan i uświadamiajmy sobie tę prawdę.

Niedziela, 8 kwiecień 2018

Każdy z nas ma coś z biblijnego Tomasza...


    Ciekawe, jakie nastroje panowały w czas, tuż po zmartwychwstaniu wśród uczniów, czy byli pełni nadziei i tęsknoty za swoim Panem, czy emocje te przykrywał lęk przed Żydami, lęk o własne życie...
    W tak unikatowej sytuacji w dziejach nie jesteśmy w stanie określić, co czulibyśmy my sami. Najważniejsze, że te obawy zostały zabrane w jednym momencie - gdy pojawia się Pan Jezus i przynosi ze sobą upragniony pokój. Pozostawia także zadanie, aby kontynuować i rozszerzać Jego dzieło.
    Jak ja bym się zachował/-a, gdy ktoś powiedziałby mi „Widziałem Pana”? Hmm, nie wiem, czy większość z nas jest skłonna uwierzyć tak od razu... Każdy z nas ma coś z biblijnego Tomasza. Nasza wiara niestety czasem „kuleje”, potrzebujemy włożyć palec w rany na rękach i w boku... lecz Pan kazał to zrobić Tomaszowi, kiedy powtórnie przyszedł do uczniów.
    „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” - czy ja jestem tym błogosławionym, i prawdziwie wierzę, choć Cię nie widzę, Panie?

Niedziela, 15 kwiecień 2018

Tak trudno nam czasami wierzyć...


    Czytając Ewangelię, trochę przestajemy dziwić się, że tak trudno nam czasami wierzyć.
    Uczniowie znali Jezusa, trzymali z nim! Dwóch z nich właśnie opowiada jak spotkali Go po zmartwychwstaniu, a gdy On nagle staje między nimi i tak wątpią, myślą, że widzą zjawę. Dopiero kiedy daje się im dotknąć, wierzą i nie mogą posiąść się z radości.
    Dlaczego się wystraszyli, Jezus przychodzi ze słowami „Pokój wam!” i tak samo przychodzi dzisiaj do nas, a my tak często i tak boimy się Go spotkać, nie dowierzamy, lękamy się… kogo? Czystej Miłości! Gdy Jezus wyjaśnia uczniom Pisma i kiedy już rozumieją to, o czym mówili prorocy, Jezus mówi „Wy jesteście świadkami tego.” Co to znaczy? To znaczy, że uczniowie nie mogą już nie głosić tego, co widzieli i czego doświadczyli osobiście, nie mogą zatrzymać nic dla siebie.
    I my jesteśmy świadkami, każdy kto doświadczył Boga żywego musi o tym mówić, nie koniecznie słowami, ale przede wszystkim swoim życiem, człowiek, który poznał tą Miłość nawet nie chce już żyć inaczej jak tylko dla Niej. Jasne, że i on nie raz zwątpi, upadnie, znajdzie się w ciemności. Ale trwając cierpliwie przy Bogu, nawet w tak trudnym czasie, człowiek, który spotkał Zmartwychwstałego, w końcu znów zobaczy światło.

Niedziela, 22 kwiecień 2018

Potrzebujemy przewodników, dobrych pasterzy...


    Potrzebujemy przewodników, dobrych pasterzy, rodziców, kapłanów. Ludzi, którzy pójdą przed nami i wskażą nam drogę, bo tak łatwo się gubimy w tym życiu. Sami też powinniśmy być przykładem dla innych, ale czasem i to nie wystarcza. Potrzeba czegoś więcej. Prócz tego wszystkiego w pierwszej kolejności potrzebujemy Jezusa, który stał się dla nas najlepszym pasterzem. Należymy do Niego i On oddał nam wszystko. Nikt inny nigdy nie zrobił nic równie wielkiego. Bóg jest dobry, że dał nam Jezusa. On czule się nami opiekuje, jak pasterz swoim stadem. Zna nas, każdą naszą plamę na naszej wełnie. Wyprowadza nas na zielone pastwisko naszego życia.
    Zawsze przypomina mi się ta historyjka przy okazji tej Ewangelii: „Jedna owca znalazła dziurę w płocie i przecisnęła się przez nią. Ucieczka napełniła ją szczęściem. Błądziła długo i wreszcie zagubiła się. Wtem spostrzegła, że idzie za nią wilk. Zaczęła uciekać, ale wilk ciągle był za nią. Aż przyszedł pasterz, ocalił ją i przyprowadził na powrót, z wielką czułością, do stada. Pasterz, choć wszyscy nakłaniali go do czegoś przeciwnego, nie chciał naprawić dziury w płocie”. Piękna jest wolność jaką obdarza nas Bóg. Dobry pasterz to właśnie ten, który kocha miłością prawdziwą. Pozwólmy sobie być owieczkami Jezusa, słuchajmy Jego głosu, podążajmy za Nim. Przy Nim niczego nam nie zabraknie.

Niedziela, 29 kwiecień 2018

Wszyscy dookoła będą nas podziwiać a nawet nam zazdrościć...


    Jesteśmy „zbudowani na Chrystusie”, w Nim zakorzenieni.
    Budowla nie może się pozbyć fundamentu tak samo jak drzewo nie może się pozbyć swojego korzenia - to, co się wznosi powyżej nic nie znaczy bez tego, co jest podstawą.
    Fundamentem jest Miłość, a Miłością jest Bóg.
    Może być tak, że będziemy piękną budowlą czy niesamowitym drzewem, wszyscy dookoła będą nas podziwiać a nawet nam zazdrościć i myśleć „temu to się powodzi”, ale jeżeli zabraknie podstawy to wszystko zupełnie nic nie znaczy. Nasze życie ma wartość dopiero wtedy kiedy jest zakorzenione w Chrystusie.
    Nie zapominajmy o tym, jak istotne jest podlewanie całości Słowem Bożym.
    Trwaj w Chrystusie, a o cokolwiek prosić będziesz, to Ci się spełni. Te słowa mówi dzisiaj do Ciebie sam Jezus. Wierzysz? To nie bój się więc prosić o wiele.

-->